Nowości

Lidia i Radosław Ostrowscy: Sport dopinguje do życia

dnia

Ona architekt, on – ekonomista. Z zamiłowania zapaleni sportowcy. Lidia i Radosław Ostrowscy nie wyobrażają sobie życia bez aktywności fizycznej: tenis, rower, triathlon, wspinaczka, rolki, snowboard. Zmęczenie i litry wylanego potu nie zniechęcają, wręcz przeciwnie – dopingują do dalszej pracy. A efekty? Dużo sukcesów, ale nie tylko. Jak podkreślają, cieszą się, że zarazili sportową pasją synów – 11-letniego Tomka i 10-letniego Jarka.

– Nie będzie żadną przesadą jeśli powiem, że prawie cały nasz wolny czas podporządkowany jest treningom i sportowym wydarzeniom, w których bierzemy udział – mówi Lidia Ostrowska. – Dla naszej rodziny to po prostu wielka frajda.

Tata kochał sport

Lidia Ostrowska pochodzi z usportowionej rodziny. Wspomina: – Nieżyjący już tata Marian był człowiekiem, który rozpalił w nas ogień rywalizacji i zamiłowanie do kibicowania. Często zabierał mnie i rodzeństwo na sportowe wydarzenia. Chodziliśmy na mecze koszykówki do Areny, czy pojedynki w piłkarskiej ekstraklasie. Z kolei sam bardzo lubił grać w tenisa.

Tenis stał się rodzinną dyscypliną. Na korcie z rakietą w ręku stawała cała pięcioosobowa rodzina. Miłość do białego sportu przetrwała u wszystkich, ale w turniejach rywalizuje tylko Lidia.

– Pamiętam, że w czasach mojego dzieciństwa było bardzo mało obiektów tenisowych, a tych krytych to można było policzyć na palcach jednej ręki. Najczęściej graliśmy w Puszczykowie u państwa Palmowskich, którzy mieli dwa korty w… przerobionych szklarniach. Później tata zbudował nasz własny, ceglany przy domu i mogliśmy grać do woli – zaznacza Lidia Ostrowska, która w wieku 12 lat marzyła o profesjonalnej przygodzie z tenisem, ale – głównie za namową rodziców – zajęła się nauką i została architektem. Co ciekawe, jedyny, czteroletni rozbrat z tenisem miała, gdy zaszła w ciążę i urodziła synów.

Są trenerzy, są sukcesy

– Po urodzeniu chłopaków szybko wróciłam do treningów i dobrej formy fizycznej. Dokonałam też ważnej zmiany w moim podejściu do tenisa, bo zdecydowałam się szkolić pod okiem fachowców. Jednym z pierwszych trenerów był to Michał Bartoszewski, a obecnie jest nim Przemysław Stęc – podkreśla współwłaścicielka firmy Ostrowscy Design.

Systematyczne zajęcia i uwagi profesjonalistów przyniosły efekty. Wcześniej Lidia Ostrowska bazowała głównie na bardzo dobrym bekhendzie. Potrafiła wygrywać tylko tym uderzeniem cale mecze, ale na trudniejszych rywali było to już za mało. W ostatnich latach poprawiła technikę: pewniejszy serwis, przyzwoity forhend i gra do przodu dały doskonały efekt.

– Lidka jest bardzo pozytywnie nastawioną zawodniczką. Zawsze uśmiechnięta wkłada w każde zajęcia całe serce. Nawet po nocy spędzonej w pracy przed komputerem potrafi przyjść na trening. Widać, że tenis sprawia jej dużo radości. Praca z nią to przyjemność – mówi trener Przemysław Stęc.

W 2018 roku została potrójną, złotą medalistką mistrzostw Polski architektów podczas turnieju Archi Cup rozgrywanego na Kortowie. Zwyciężyła w singlu, deblu i mikście.

– To były świetne zawody, ale przy takiej intensywności bardzo wyczerpujące – mówi multimedalistka z Puszczykowa. I dodaje, że na najwyższym stopniu podium mistrzowskiej imprezy architektów w grze pojedynczej stawała przez cztery lata z rzędu. Bardzo ważny w jej sportowym dorobku jest również udział w turniejach tenisowych w Warszawie, poświęconych pamięci Jolanty Szymanek-Deresz.

– Ta impreza stoi na bardzo wysokim poziomie sportowym. W ubiegłym roku byłam trzecia, a awans do finału przegrałam w super tie-breaku – zaznacza Lidia Ostrowska.

Nie tylko tenis

Tenis to ważna dyscyplina w sportowym życiu rodziny Ostrowskich, ale nie jedyna. A to za sprawą Radosława, męża Lidii. Kilka lat temu zaczął biegać, rywalizować w zawodach triathlonowych oraz cross duathlonowych, zajmować się wspinaczką skałkową, a przede wszystkim kolarstwem górskim.

– Nauczyłem się zdrowo odżywiać, regularnie trenować i „wyciskać” w dnia możliwe jak najwięcej, gdyż niełatwo jest godzić pasję sportową z pracą. Mniejsze i większe sukcesy pchają mnie do kolejnych wyzwań, a wsparcie najbliższych tuż przed linią mety w większości zawodów niezwykle uskrzydla – podkreśla Radosław Ostrowski, który ma na na swoim koncie pokonanie klasycznego Iron Mena w czasie 10:42 oraz przebiegnięcie maratonu w Poznaniu z wynikiem 3 godziny 8 minut. Startował z sukcesami mistrzostwach świata amatorów w kolarstwie górskim we Francji i Włoszech, a na najwyższym stopniu podium staje często w crossduathlonach.

– Radek spowodował, że czasami zejdę z kortu i zajmę się czymś innym niż tenisem – mówi z uśmiechem Lidia Ostrowska. – Miałam okazję wziąć udział w kilku triathlonach. Wprawdzie nie był to pełen dystans, ale sam fakt ich ukończenia dał mi dużo satysfakcji. Ostatni w sezonie 2018 triathlon sprint ukończyłam na drugim miejscu, co pozwala mi śmiało myśleć, o tym, że ta dyscyplina także mi sprzyja. Startuję w biegach, najczęściej do 10 km.

Jak podkreślają Ostrowscy plany wakacyjne często determinują starty w imprezach sportowych. – Bardzo fajnie jest łączyć wypoczynek z udziałem w ciekawych zawodach – mówią zgodnie Lidia i Radosław.

W tych pomysłach mają stuprocentowe wsparcie dwójki synów. Tomek i o rok młodszy Jarek chętnie jeżdżą z rodzicami, bo sami także rywalizują – z dobrymi wynikami – w wyścigach rowerowych, biegowych i triathlonowych.

Sugerowane artykuły

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *