AZS Poznań

Tenisowy Klub Pań Poznań

dnia

Nie posiadają legitymacji członkowskich, nie są zarejestrowanym stowarzyszeniem, a mimo to tworzą silną grupę przyjaciółek, które od ćwierć wieku łączy pasja i miłość do tenisa. Tenisowy Klub Pań z Poznania, choć nieformalny, to mający wpływ na wiele wydarzeń sportowych, bo ze zdaniem i świetnymi pomysłami kobiet trzeba się po prostu liczyć.

Listopad 1994 roku to ważna data w działalności Klubu. – Przyjęłyśmy, że właśnie wtedy Tenisowy Klub Pań wystartował na dobre. Regularne spotkania i turnieje, które jesienią i zimą na przełomie roku 1994 i ‘95 zaczęłyśmy rozgrywać pod balonem w Sierosławiu to był nasz początek. Wspierała nas Grażyna Albrecht, właścicielka kortów, która sama zaangażowała się sportowo i menedżer obiektu Dariusz Majewski. A ośrodek był wspaniały, bo były to pierwsze w Polsce korty ze sztuczną nawierzchnią – wspominają Krystyna Muzolf i Alicja Przybylska. I zaraz dodają, że Sierosław to była „oficjalna” inauguracja Klubu, ale wcześniej także dużo się działo.

Rozgrywki w grze podwójnej i pojedynczej amatorów o Puchar Telewizji Poznań, które odbywały się na początku lat 90., zawsze w maju na kortach AZS przy Noskowskiego cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem. W opinii pań był jeden „mankament” – brali w nich udział wyłącznie mężczyźni.

– W pokojowy sposób udało się przekonać organizatorów, żeby włączyli do programu turnieju również małżeńskie pojedynki mikstowe – zaznacza Krystyna Muzolf. I po chwili, przypominając sobie kilka spotkań gry mieszanej, dodaje z uśmiechem: – Na korcie dochodziło do małżeńskich spięć. Ostre okrzyki „pilnuj korytarza” to w grach podwójnych norma, ale mocniejsze zatargi, w których mówiło się o… rozwodzie to już było niestandardowe zachowanie. Na szczęście wszystko kończyło się zawsze w duchu przyjaźni.

Trzon Klubu stanowiło 12 kobiet, które zimą 1993 roku zaczęły systematycznie trenować w hali AZS przy ul. Pułaskiego. Korty pod dachem to był rarytas nie dziwi więc fakt, że mecze odbywały się nawet po północy. – Decyzja o przeprowadzce do Sierosławia była naturalnym krokiem, tym bardziej, że mieliśmy sprzymierzeńca, którym była wspomniana Grażyna Albrecht – podkreślają A. Przybylska i K. Muzolf.

Od połowy lat 90. Tenisowy Klub Pań zaczął się jeszcze dynamiczniej rozwijać. Grupa się powiększała, zaczęta organizować wyjazdy nie tylko do innych miast w Polsce, ale także poza granice kraju. A o pojedynkach pomiędzy Warszawą i Poznaniem krążą już legendy.

– Nie będzie w tym odrobiny przesady, ani zarozumialstwa jeśli stwierdzę, że tenisowe środowisko kobiet ze stolicy Wielkopolski rozruszało cały kraj – zaznacza Krystyna Muzolf, do której przylgnęło określenie „kierowniczka”. To właśnie ona była główną organizatorką wielu eskapad. Trzeba pamiętać, że w czasach kiedy nie było internetu, a telefony komórkowe były rzadkością sprawne przygotowanie wyjazdu było nie lada wyczynem. Panie wyruszały w różnych kierunkach. Była Warszawa, ale także Wrocław, Kraków, Hanower, Hamburg, Szwecja. Wszystko to zostało udokumentowane.

– Proszę spojrzeć na te fotografie i wpisy. To kilkunastoletnia historia naszych imprez, turniejów i sportowych ale nie tylko – wypadów – mówi Alicja Przybylska, prezentując kronikę, którą prowadziła do 2008 roku. – Dlaczego tego nie kontynuuję? Robienie zdjęć „komórką” stało się tak powszechne, że moje kronikarstwo przeszło do historii. Ale do historii nie przeszedł śpiewnik Alicji Przybylskiej, osoby odpowiedzialnej za działania „kulturalno-oświatowe”.

Pani Alicja jest autorką prawie wszystkich tekstów piosenek, które znajdują się w śpiewniku, a które nuci się na kortach w całej Polsce. Najbardziej pamiętny koncert, w którym śpiewnik odegrał najważniejszą rolę odbył się w Restauracji Śpiewający Kelnerzy w Warszawie. W stolicy rozegrana została wtedy, a był rok 2003 pierwsza edycja deblowego turnieju kobiet Baba Cup.

– Były telebimy z tekstami piosenek, które śpiewała cała sala – wspomina A. Przybylska.

Z kolei K. Muzolf podkreśla, że pomysłodawczynią Baba Cup była Barbara Kowalska z Warszawy, która niezmiennie patronuje i wspiera cykl tych imprez. Warto przypomnieć, że inauguracyjny turniej zakończył się wygraną poznanianek: Krystyny Pańczyk i Alicji Przybylskiej.

O tym jak tenis potrafi łączyć pokazuje coraz większa liczba kobiet udzielających się w Tenisowym Klubie Pań. W ostatnim spotkaniu wigilijnym zorganizowanym w Restauracji Marchewkowe Pole wzięło udział kilkadziesiąt osób. W przygotowaniu pomogła niezawodna Danuta Rataszewska, słynna Danka Fanka, która od lat działa w Klubie. Warto podkreślić, że regularnie trenuje i gra w turniejach amatorskich ponad 80 pań. Stworzyły one nawet zamkniętą grupę na komunikatorze WhatsApp.

– Ale najważniejsze, czyli to co nas najbardziej integruje to turnieje. Gracja Cup, których pomysłodawczyniami były Aleksandra Lubczyńska i nie żyjąca już Jola Kwinta (od kilku lat Gracja Cup jest równocześnie memoriałem J. Kwinty – przyp. red.) oraz ich mężowie to świetna impreza. Niezapomniane zawody jednoczące środowisko to były też turnieje Family Cup czy imieninowe Danusi Przybylskiej – kończą Krystyna Muzolf i Alicja Przybylska.

Sugerowane artykuły

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *